Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa.

Autor: Rafał Kosik
Wydawnictwo: Powergraph, Warszawa 2007
Reklamy


Recenzja

Recenzja książki "Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa"
Autor: Greg K1ler



Kiedy proponowałem Rafałowi patronat Gildii nad drugą częścią przygód niesamowitych dzieciaków, nie widziałem jej jeszcze na oczy. Nie obawiałem się jednak blamażu w oczach czytelników Gildii Literatury, gdyż pomny na wcześniejsze dokonania literackie Kosika, spokojnie mogłem przewidywać tylko najlepsze. Nie pomyliłem się i nie mówię tego tylko dlatego, by zareklamować książkę. „Teoretycznie Możliwa Katastrofa” to po prostu kawał dobrej roboty. A dzieciaki, wierzcie lub nie, widziałem na własne oczy, kochają ją!

Dość powiedzieć, że gdy moja dziewczyna, zazwyczaj omijająca rzeczy dla najmłodszych i fantastykę szerokim łukiem, rzuciła na nią okiem i powiedziała: „Śmieszne! Zupełnie dla dzieci. Ale czyta się naprawdę dobrze!” Oczywiście nie oddałem wtedy „Felixa, Neta i Niki…” w jej ręce, bo tyle bym książkę widział. Została u mnie i umiliła mi trudne skądinąd studenckie życie (znaczy się lektura - bez skojarzeń).

O ile część pierwsza była zaplanowana jako ciąg opowiadań, z których, koniec końców, coś wynika, to tutaj sytuacja jest zgoła inna. Historia rozwija się stopniowo, oferując kolejne wskazówki, tajemnica powoli zaczyna przybierać na sile przyciągania.

Ledwo trójka przyjaciół rozprawiła się z Mortenem, a tu już w szkolnych zakamarkach czyha gigantyczna rosiczka, a muchy podchmielone turbonawozem latają po korytarzach. Po tym, jak Felix wraca z weekendu u taty naukowca, który bada jakąś arcytajną sprawę nad polskim morzem, sytuacja zaczyna się komplikować. Pojawiają się zjawy, z początku nie wzbudzając większego zainteresowania. Jak to napisał jeden z internautów, po około 250 stronie zaczyna się robić strasznie. Dziwne zbiegi okoliczności zmieniają się w świetną zagadkę, a w końcu w przygodę życia. Istoty, których nie widać, a które SĄ – tajemnicza obecność – klimat jest, bez dwóch zdań. A co dopiero dla młodszych!

Mówiłem już o tym przy okazji poprzedniego tomu, ale jest to warte powtórzenia. „Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa” to nie książka typu: Euzebiusz podciągnął hajdawery i zaczął kontemplować dobre czasy na Litwie. Obfituje w nowoczesne słownictwo (i klimaty). Z postaciami naprawdę można się identyfikować, gdyż chodzą w martensach, mają problemy na lekcjach, nauczyciele nie są kryształowi, a pieniędzy brakuje. Słowem: nie żaden tam Flash Gordon czy Cyprian Kamil Norwid. Ułatwi to odbiór i zapewne każe dzieciom wracać do ulubionych momentów.

Rafał jako człowiek z nastawieniem naukowym nie stroni od wymyślania najdziwniejszych maszynerii, teorii. Niektóre z jego pomysłów przypomniały mi złote czasy science fiction, za co mu niniejszym dziękuję.

Gdy recenzent już nie wie, co napisać albo kompletnie nie zna tematu, mówi: niestety, nic więcej nie powiem, ponieważ każdy spojler umniejszy przyjemność płynącą z czytania. A co ja mam poradzić, kiedy to czysta prawda? Czytajcie Kosika, fundujcie milusińskim inteligentną, edukującą rozrywkę. Przede wszystkim bawcie się przy tym, bo takie są założenia i dobrze, że są autorzy, którzy umożliwiają ich wypełnianie.

P.S. Gdyby tylko jeszcze Felix oprócz czytania Science Fiction przeglądał gildiowe strony, to już na pewno książka byłaby na czasie (puszczam oko).

Reklamy

Pozycjonowanie tanio


Reklamy

Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Felix Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa Pozycjonowanie |

Login


Reklama